Final Vendetta (Switch) - recenzja

Final Vendetta

Gdybym miał ułożyć listę swoich najlepszych chodzonych, dwuwymiarowych bijatyk, to w zdecydowanej większości wypełniłyby ją klasyki z automatów i szesnastobitowych konsol. Nie oznacza to jednak, że nie znalazłbym nic godnego uwagi spośród nowszych tytułów wyprodukowanych na obecne konsole. Chociaż gatunek beat 'em up swoje lata świetności ma już za sobą, to nadal od czasu do czasu zostajemy uraczeni całkiem solidnymi chodzonymi nawalankami. Takie gry jak Teenage Mutant Ninja Turtles: Shredder's Revenge czy Streets Of Rage 4 udowodniły, że wciąż jest cała rzesza miłośników spragnionych tego typu rozgrywki. Doskonale wiedzieli o tym twórcy z brytyjskiego studia Bitmap Bureau, oddając w ręce graczy produkcję, przy której możemy poczuć atmosferę, jaka niegdyś towarzyszyła bijatykom z salonów gier.

Znawcy gatunku szybko wyłapią, co kryje się za chwytliwym tytułem. Final Vendetta w założeniach nawiązuje do takich arkadowych hitów jak Final Fight od Capcomu czy Vendetty od Konami. Twórcy, chcąc jak najwierniej odwzorować klimat tamtych produkcji, pokusili się o oprawę graficzną przywołującą estetykę lat dziewięćdziesiątych. Do wyboru mamy trzy postacie dobrane według schematu, jaki został wykorzystany choćby w Streets Of Rage. Szybka i zwinna Claire to taki odpowiednik Blaze z mordobicia od SEGI. Jej przeciwieństwem jest potężny zapaśnik Miller, który potrafi dobrze przyłożyć, ale jest odczuwalnie ociężałą w rozgrywce postacią. Odziany w czerwoną kurtkę Duke pod względem mocnych i słabych stron plasuje się gdzieś pośrodku.
 
Final Vendetta (The Streets)
Duke wykonuje swój atak specjalny. Jego Hurricane Kick może powalić na glebę nawet kilku przeciwników.

Cała trójka ma do dyspozycji całkiem pokaźny zestaw ruchów, które w efektowny sposób umożliwiają powalenie na glebę natrętnych oprychów. Poza standardowym atakiem można blokować, chwytać i następnie rzucać przeciwnikiem czy używać kopnięć z wyskoku. Dostępna jest nawet brutalna, ale często skuteczna możliwość dobijania leżących oponentów. Nieocenione są także ataki specjalne, które uratują Wam nieraz skórę, gdy na ekranie zrobi się zbyt tłoczno i zostaniecie „zakleszczeni” z obu stron przez nacierające grupki wrogów. Potężne umiejętności specjalne mogą kosztować Was jednak uszczuplenie cennej energii. Zapobiec temu można tylko poprzez naładowanie wskaźnika (Super), dzięki czemu obejdzie się bez utraty zdrowia.
 
Final Vendetta (Manor Grounds)
Współczuję przeciwnikowi, który miał pecha znaleźć się pod ciężkim butem Millera.

Podobnie jak w Streets Of Rage, w walce możemy używać pozostawionej przez roztargnionych wrogów broni takiej jak noże, kije baseballowe, miecze czy rury.  W beczkach, skrzyniach czy koszach na śmieci ukryte są różne znajdźki, za których zdobycie otrzymujemy dodatkowe punkty lub w przypadku jedzenia uzupełniamy energię.
 
Final Vendetta (The Underground)
Możliwość używania różnych broni stanowi ciekawe urozmaicenie rozgrywki.
 
Twórcy, inspirując się klasykami z automatów, zadbali również o to, aby rozgrywka stanowiła wyzwanie, dostarczając w rezultacie graczom ogromną satysfakcję z ukończenia gry. Do wyboru mamy na początku trzy poziomy trudności, ale kontynuacja jest dostępna tylko dla najłatwiejszego (casual). Jeśli wybierzemy easy albo hard, to będziemy musieli przejść grę na jednym kredycie. Przyznam, że bardzo spodobało mi się takie podejście, bo dzięki uporowi i wielokrotnym próbom, udało mi się zaliczyć grę na wyższym poziomie trudności (hard) co sprawiło mi jednocześnie dużo frajdy i satysfakcji.
 
Final Vendetta (Club Tigre)
Zadyma w klubie nocnym.

Duża różnorodność przeciwników wymusza na graczu nauczenie się schematu ich ataków i wyczucia odpowiedniego momentu, aby wymierzyć skutecznie serię ciosów. Niektórzy wrogowie jak np. te umięśnione dziewczyny uprawiające boks nie pozwolą na atak z bliskiej odległości i w tym przypadku sprawdzi się świetnie kopniak z wyskoku. Inni przeciwnicy są na tyle podstępni, że podczas wstawania mogą podciąć kontrolowaną przez nas postać, jeśli będziemy zbyt blisko nich się znajdować, nie wspominając już o skrajnych przypadkach w ostatnim poziomie, gdzie typ znienacka wyciągnął gnata i oddając strzał, znacznie uszczuplił mi pasek zdrowia.
 
Final Vendetta (Dockside)
Miller i The Gentleman — starcie dwóch zawodników wagi ciężkiej.

Moją ulubioną postacią jest Claire, która dzięki szybkości w wyprowadzaniu ciosów nie ma sobie równych. Zauważyłem, że w późniejszych etapach jej mocne strony znacząco procentują, dlatego uważam, że wybór zbyt ociężałego Millera, może stanowić spore wyzwanie na wyższych poziomach trudności. Poza głównym trybem Arcade możemy spróbować sił w pokonaniu jak największej liczby przeciwników (Survival Mode) czy stoczyć walkę ze wszystkimi bossami (Boss Rush Mode) - ten ostatni tryb odblokowany zostanie po zaliczeniu gry na poziomie hard.
 
Final Vendetta (The Streets)
Szybka i zwinna Claire niemal do perfekcji opanowała kopniaki z wyskoku.

Pod względem oprawy wizualnej otrzymujemy niemal to samo, czego mogliśmy doświadczyć w salonach gier, a więc tryskającą żywymi barwami paletę kolorów, duże, płynnie animowane postacie i szczegółowe różnorodne tła. Final Vendetta może pochwalić się również zagrzewającą do walki energiczną ścieżką dźwiękową skomponowaną przez Featurecast i Utah Saints.
 
Final Vendetta (The Streets)
Miller z gracją powala przeciwników wykonując zabójczy Tornado Punch.

Produkcja od Bitmap Bureau jest bardzo krótka — nawet jak na standardy gatunku. Z drugiej strony to bardzo dobry tytuł do masterowania. Opcja rozpoczęcia rozgrywki od dowolnego poziomu pozwala przećwiczyć te fragmenty gry, które najwięcej sprawiają nam problemów. Walka jest szybka i dynamiczna, a obijanie facjat typów spod ciemnej gwiazdy daje dużo radości. Poza samymi przeciwnikami pojawiają się inne przeszkadzajki w postaci turlających się beczek czy spadających ogromnych kontenerów. Różnorodność przejawia się również w zaprojektowanych lokacjach – będziemy toczyć walki m.in. w pędzącym metrze, odwiedzimy klub nocny, aby wreszcie dotrzeć do silnie strzeżonej rezydencji bezwzględnego bossa.
 
Final Vendetta (The Elevator)
Chociaż lokacje w Final Vendetta są różnorodne, to jednak nie ma w nich niczego wyjątkowego. Podobny etap z windą pojawił się już wcześniej w Streets of Rage 2.

Final Vendetta nie sili się na to, aby wymyślać koło na nowo czy zaskoczyć gracza świeżymi pomysłami. Odniosłem wrażenie, że twórcy niewiele zrobili, aby wyróżnić swoją produkcję na tle innych reprezentantów gatunku. Główni bohaterowie są tacy mało wyraziści i do bólu generyczni, a mocno odczuwalna inspiracja innymi tytułami ostatecznie sprawiła, że dostaliśmy dobrze działający zlepek tego, co już było, ale pozbawiony własnej tożsamości i oryginalności – nawet bonusowy etap z niszczeniem samochodu został wyciągnięty ze Street Fightera II. Pomimo że gra się w to całkiem przyjemnie, to produkcja od brytyjskiego dewelopera nie ustrzegła się kilku niedociągnięć związanych głównie z systemem walki. Pierwszym z nich jest blokowanie – mam wrażenie, że ta możliwość została dodana na siłę, bo nie działa za każdym razem i w rezultacie przestałem jej w ogóle używać. Drugi minus związany jest z bronią, która po wytrąceniu przez przeciwnika spada czasami w różne miejsca na ekranie i pomimo że jest widoczna, to niestety nie można jej ponownie podnieść.
 
Final Vendetta (Outside The Club)
Bonusowy etap z demolowaniem samochodu nawiązuje do kultowego Street Fightera II.

Chociaż cieszyłem się wystarczająco solidną rozgrywką, to jednak Final Vendetta jest grą tylko dobrą, niewyróżniającą się niczym szczególnym spośród innych beat 'em upów. Postawienie na tradycyjne rozwiązania oparte na starej szkole automatowej rozgrywki na pewno zadowoli żądnych wyzwań fanów retro bijatyk, ale pewnie i oni również prędzej czy później dostrzegą, że można było wykrzesać o wiele więcej
z tego tytułu.
 
Ocena:  7 / 10
| Nintendo Switch
Deweloper: Bitmap Bureau
Wydawca: Numskull Games
Plusy
  • Solidny system walki i szeroki zestaw ruchów dla każdej postaci
  • Bardzo dobrze zbalansowana rozgrywka zmuszająca gracza do odpowiedniego wykorzystania mocnych stron kontrolowanej postaci
  • Brak kontynuacji czyni rozgrywkę wymagającą, ale i ogromnie satysfakcjonującą, gdy po wielu próbach uda nam się w końcu ukończyć grę
  • Wizualnie swoją estetyką nawiązuje do największych hitów z automatów, wyróżniając się niezwykle płynną animacją postaci
  • Ścieżka dźwiękowa
  • Dodatkowe tryby gry (Survival, Boss Rush i Training)
  • Wbudowany wewnętrzny system osiągnięć motywuje do kolejnych podejść
Minusy
  • Nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle innych gier z gatunku
  • Niezbyt użyteczna mechanika blokowania
  • W porównaniu do innych z gier z gatunku beat 'em up jest bardzo krótka

0 Komentarze

Prześlij komentarz

Dodaj komentarz (0)

Nowsza Starsza